Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2

22.02.2017
środa

Co dalej z tymi suplementami? Propozycje zmian

22 lutego 2017, środa,

suple-prawo2Raport Najwyższej Izby Kontroli ewidentnie wskazuje na konieczność zmian w prawie suplementów diety. Poniżej przedstawiamy kilka, być może wartych rozważenia, propozycji.

Nie zajmuję się profesjonalnie prawem suplementów diety, nie jestem prawnikiem. Zainteresowanych zgłębianiem tematu od tej strony zachęcam do lektury książki autorstwa Justyny Stefańczyk-Kaczmarzyk, Mariusza Kondrata i Katarzyny Gęsiak. Poniższe propozycje to jedynie zbiór przemyśleń powstałych w oparciu o wyniki badań suplementów diety prowadzonych w różnych krajach i własnych obserwacji. Nie ulega wątpliwości, że zmiany są potrzebne i to raczej kompleksowe niż kosmetyczne.

Kwestie dotyczące suplementów diety regulowane są na poziomie Unii Europejskiej, gdzie suplementy klasyfikowane są jako grupa produktów spożywczych. W Polsce bezpośrednią pieczę nad nimi sprawuje Główny Inspektorat Sanitarny. Zalewany falami zgłaszanych specyfików i niedysponujących środkami finansowymi do prowadzenia niezależnych kontroli – ma on ograniczone pole manewru. Jednak i tak corocznie nie dopuszcza do obrotu znacznej liczby proponowanych przez producentów suplementów diety. Być może zmiany prawne powinny być tak skonstruowane, by już na samym wstępie odstraszać od prób rejestrowania wątpliwych preparatów.

Nie jestem pewien, na ile wdrożenie poniższych, zebranych w punktach propozycji jest możliwe. Być może część z tych propozycji w pewnym zakresie już funkcjonuje, a jedynie wymaga uściślenia, poprawy. Inne mogą być mało realne bądź zbyt kosztowne. Odpuściłem sobie natomiast niekonstruktywne rady w rodzaju „zakazać wszystkiego i wszędzie”. Zdaję sobie sprawę, że nawet najbardziej racjonalne zmiany w legislacji krajowej muszą być kompatybilne z prawem europejskim. Niemniej wierzę, że przynajmniej w części są one warte rozważenia bądź podjęcia dyskusji. Ochrona konsumenta nie może opierać się tylko o kształtowanie jego świadomości – wprowadzone na rynek produkty powinny być wysokiej jakości i nie sprawiać mylnego wrażenia co do ich zastosowania.

Dopuszczenie do obrotu
1. Dopuszczone do obrotu suplementy diety powinny być produktami, które w pełni odpowiadają temu, co intuicyjnie definiuje się jako „suplementację diety”. Lista dopuszczonych składników suplementów diety powinna zostać znacząco ograniczona i sprowadzać się przede wszystkim do: (i) substancji mineralnych, (ii) witamin, (iii) aminokwasów; (iv) wielonienasyconych kwasów tłuszczowych; (v) biomasy wybranych organizmów (wymienionych na specjalnie stworzonej w tym celu liście) bądź przygotowanych na ich bazie ekstraktów.

2. Zarejestrowanie produktu powinno opierać się na obligatoryjnej, niezależnej kontroli jakości wykonywanej na koszt wprowadzającego. Takie rozwiązanie może w krótkiej perspektywie osłabić rynek suplementów, bo znacząco ograniczy liczbę corocznych zgłoszeń. Z drugiej strony powinno odstraszyć producentów specyfików wątpliwej jakości i pozostawić go tym, którzy są w stanie spełniać standardy jakości. W długoterminowej perspektywie na rynku pozostaliby tylko poważni producenci, a sam rynek cieszyłby się zaufaniem konsumentów.

3. Wspomniana niezależna kontrola jakości mogłaby obejmować m.in.:
– analizę zawartości toksycznych metali (Al, Cd, Pb, Ni, Hg)
– analizę zawartości substancji anabolicznych, prohormonalnych i psychostymylujących w odżywkach dla sportowców
– analizę specyficznych zanieczyszczeń w suplementach opartych o produkty naturalnego pochodzenia (np. mikrocystyny w preparatach wykorzystujących mikroalgi).

4. Być może warte rozważenia byłoby stworzenie zespołu eksperckiego złożonego z osób związanych ze środowiskiem farmaceutycznym i analizowaniem żywności. Zespół ten wydawałby opinie o produkcie na podstawie wyników niezależnej kontroli, zdeklarowanego składu produktu i propozycji jego etykiety/reklamy.

Reklamowanie i etykietowanie
1. W świetle licznych doniesień, iż istotna część konsumentów myli suplement z lekiem, zasadne wydaje się dodanie następującej deklaracji na opakowaniu: „Suplement diety nie jest produktem leczniczym, nie może być stosowany jako substytut leku i wykorzystywany do leczenia choroby”.

2. Z racji nadużywania suplementów, przyjmowania ich w dawkach znacząco przekraczających rekomendowane dzienne spożycie, a także używania przez osoby, u których nie ma jakichkolwiek wskazań do suplementacji, a także niezgłaszania faktu stosowania suplementów lekarzowi (co przecież może mieć znaczenie np. dla przebiegu planowanej terapii), warto również rozważyć umieszczenie zalecenia o skonsultowaniu przyjęcia preparatu z dietetykiem, lekarzem czy farmaceutą.

3. Niedopuszczalne powinno stać się reklamowanie suplementów diety jako preparatów poprawiających potencję, znoszących skutki kaca, wspomagających odchudzanie, możliwości uczenia się, o ile działanie to nie zostało wykazane badaniami klinicznymi. Dodajmy, że działanie to powinno być wtenczas potwierdzone na poziomie dawki występującej w proponowanym suplemencie (a nie np. w stężeniu parokrotnie wyższym).

Dystrybucja
1. Suplementy diety powinny być umieszczane w specjalnie oznaczonym miejscu sklepu i nie powinny znajdować się na jednej półce z lekami OTC. Powinno to zminimalizować ryzyko mylenia ich z lekami.

Rejestracja działania niepożądanych
1. Wzorem amerykańskiej Food and Drug Administration (FDA) można by stworzyć dostępny online rejestr skutków ubocznych wywołanych potencjalnie przez suplement diety. Zgłoszenie niepożądanych objawów możliwe byłoby po wcześniejszych zarejestrowaniu się i wypełnieniu formularza przez farmaceutów, lekarzy, dietetyków, ale także konsumentów. Narzędzie to byłoby potencjalnie pomocne w:
– identyfikowaniu produktów wątpliwej jakości i ewentualnie kierowaniu ich do dodatkowych badań kontrolnych
– identyfikowaniu grup osób, u których przyjmowanie danego typu suplementu niekoniecznie jest wskazane. Założenie, że suplementy są dla wszystkich, jest mylne – właściwości niektórych (np. immunomodulacyjna aktywność spiruliny) mogą wywoływać skutki niepożądane (np. nawrót pęchęrzycy zwykłej)
– identyfikowanie możliwych interakcji między suplementami a lekami.

2. Dystrybutor, który wprowadził na rynek suplement zawierający substancje zakazane, powinien podlegać karze finansowej adekwatnej do czasu dystrybucji i niebezpieczeństwa wykrytej substancji. Kary powinny być dotkliwe, wzorem tych stosowanych przez amerykańską FDA, tak by skutecznie odstraszać od prób wprowadzenia suplementów wątpliwej jakości.

Wprowadzanie zmian w prawie suplementów diety powinno wyjść wszystkim na dobre. Konsument dostanie do ręki produkt o wyższej jakości i będzie czuć się bezpieczniej, rynek suplementów diety odbuduje swoje nadszarpnięte w ostatnim czasie zaufanie, a urzędnicy będą mogli spać spokojnie, wiedząc, że w sposób kompleksowy zadbali o bezpieczeństwo zarejestrowanego produktu.

A jakie Państwo macie zdanie na ten temat?

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 7

Dodaj komentarz »
  1. Takie same.
    Ale rynek suplementów przynosi tak kolosalne dochody że bardzo wątpię żeby chciał się poddać tym restrykcjom. Ale próbować trzeba.

  2. Również gorąco popieram te postulaty. Dodałbym jeszcze do tego przynajmniej jeszcze jeden kategoryczny zakaz: tworzenia w reklamie sugestii, że dany suplement propagowany jest przez osoby wykonujące jakikolwiek zawód medyczny albo pracujące przy produkcji leków.

  3. Państwo z PiSu raczej wolą omijać Politykę szerokim łukiem. Ale może któryś się akurat na to natknie i natchnie? Propozycje podane jak na tacy. Tylko brać i korzystać. Nie wiem tylko co ma PiS do suplementów diety? ;>

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Dosyć ostre, nie wiem, czy nie za ostre. Gdyby tylko małą część tego dało się wprowadzić w życie, już byłby to sukces. ALe nie wiem, czy zgłaszanie objawów niepożądanych suplementów przez konsumentów ma sens.

  6. Jeżeli na rynku są suple z analogami amfy to niech GIS nie p…,że wszystko jest cacy.Badania kontrolne powinny być kosztowne, wykonywane przez polskie certyfikowane laboratoria, a stać na nie będzie wtedy tylko poważne firmy. No i poza tym powstanie płaszczyzna przeniesienia sektora badawczego do gospodarki, o którym tak wszyscy biadolą od dawma (nie tworząc oczywiście takich płaszczyzn, bo lepiej tylko pięknie biadolic).

    pod powyższymi pomysłami podpisuję się obiema rękoma.

  7. Ja chce suplementów, ale chce mieć pewność, że producent, sprzedawca i moje państwo zrobili wszystko żeby mi nie zaszkodzić. a obecnie tak nie jest