Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Przez żołądek do zdrowia – blog dietetyczny - blog dietetyczny Przez żołądek do zdrowia – blog dietetyczny - blog dietetyczny Przez żołądek do zdrowia – blog dietetyczny - blog dietetyczny

6.08.2017
niedziela

Wege-news #1

6 sierpnia 2017, niedziela,


Według szacunków, w Polsce jest ponad 2 miliony wegetarian i liczba ta systematycznie rośnie. Nie zmienia to faktu, że wokół różnych odmian diety wegetariańskiej narosło dużo mitów i stereotypów. W związku z tym postanowiliśmy regularnie publikować krótkie przeglądy badań naukowych w obszarze „wege”, które w ostatnim czasie ukazały się na łamach recenzowanych czasopism.

Wegetarianizm budzi różne emocje. Niekiedy wynikają one z braku wiedzy, czasem z niechęci do tego, czego nie znamy i nie rozumiemy, innym razem z powtarzania utartych frazesów. W niektórych przedszkolach do dziś rodziców pytających o dietę wege dla swoich dzieci oskarża się o świadome ich krzywdzenie, pomimo opinii Ministra Zdrowia z 2013 r., w którym stwierdzono między innymi, że „brak możliwości wyboru menu wegetariańskiego nie może być argumentowany troską o zdrowie dziecka”.

Do znudzenia powtarzane jest też pytanie, które słyszał przynajmniej raz chyba każdy wegetarianin – „to co Ty właściwie jesz!?”. Przewrotnie, wegetarianie potrafią niekiedy jeść o wiele ciekawiej i różnorodniej niż przeciętny wszystkożerca. Wątpiący niech przejrzą coraz to bardziej popularne książki z przepisami wegetariańskimi.

Również ze strony środowiska akademickiego można niekiedy usłyszeć głosy, jakoby wegetarianizm był szkodliwy dla zdrowia bądź, iż brak jest wystarczających dowodów na to, że jest on bezpieczny. Niektórzy naukowcy potrafią dojść nawet do uroczych, acz kuriozalnych wniosków, że wegetarian, a zwłaszcza wegan charakteryzuje obniżona podaż białka…zwierzęcego (Eureka!). Zupełnie inne są natomiast stanowiska tak uznanych towarzystw żywieniowych jak Brytyjskie Stowarzyszenie Dietetyczne (British Dietetics Association), Amerykańska Akademia Pediatrów (American Academy of Pediatrics) czy Amerykańskie Stowarzyszenie Dietetyczne (Academy Of Nutrition and Dietetics). Wedle tego ostatniego „odpowiednio zaplanowane diety wegetariańskie, w tym diety ściśle wegetariańskie, czyli wegańskie, są zdrowe, spełniają zapotrzebowanie żywieniowe i mogą zapewniać korzyści zdrowotne przy zapobieganiu i leczeniu niektórych chorób. Dobrze zaplanowane diety wegetariańskie są odpowiednie dla osób na wszystkich etapach życia, włącznie z okresem ciąży i laktacji, niemowlęctwa, dzieciństwa, dojrzewania, oraz dla sportowców”.

Innymi słowy, źle zaplanowana dieta wegetariańska może być równie szkodliwa co nieprawidłowa zaplanowana dieta tradycyjna. Jednak wiele osób decydujących się na rezygnację z mięsa, siłą rzeczy zaczyna przykładać większą wagę do tego co je. Dzięki temu dokonuje bardziej świadomych wyborów. Wegetarianie na ogół rzadziej palą i piją mniej alkoholu. Jednak również po uwzględnieniu tych czynników, globalne ryzyko nowotworowe jest u nich niższe.

Dla porządku musimy przypomnieć – wegetarianizm polega na wyłączeniu z diety mięsa, a zatem również ryb i owoców morza. I tu osobista uwaga do niektórych restauratorów czy osób prowadzących firmy cateringowe – jeżeli zamawiamy dania wegetariańskie, np. dla gości konferencyjnych, to nie mamy na myśli zastępowania kotleta filetem z pangi.

Dieta wegetariańska ma różne odmiany, z których najbardziej rozpowszechnione to lakto-owo-wegetarianizm (dopuszczający spożywanie produktów odzwierzęcych takich jak nabiał, jajka, miód) i weganizm (który z kolei wyklucza jajka, nabiał i miód).

Wybór diety to sprawa indywidualna. Narzucanie jej komukolwiek jest, w naszej opinii, szkodliwe i często przynosi skutek odwrotny od zamierzonego. Dlatego w naszych przeglądach wybierać będziemy ciekawe wyniki badań, bez względu na to jaką stronę wegetarianizmu ukazują.

Jak wykazało włoskie badanie śledzące nawyki żywieniowe różnych grup (a nie bazujące na hipotetycznych modelach), wegetarianie i weganie charakteryzują się mniejszym odciskiem ekologicznym niż wszystkożercy. Innymi słowy, ich dieta w mniejszy stopniu obciąża środowisko, zwłaszcza w kontekście zużycia wody i emisji gazów cieplarnianych. Wyniki tego badania ponownie podkreślają, że rezygnacja ze spożycia mięsa może być korzystna z punktu widzenia zużycia zasobów środowiskowych. Wcześniejsze badania symulacyjne, opublikowane na łamach Nature Communications, wykazały, że gdyby cały świat przeszedł na weganizm, produkcja żywności nie powodowałaby dalszej konieczności wycinki lasów.

Bezpieczna żywność to między innymi taka, która wolna jest od zanieczyszczeń. Ich poziom zależy od pochodzenia, ale też i rodzaju konsumowanej żywności. Jak wykazano we francuskim badaniu obejmującym 1766 wegetarianów, dieta bezmięsna związana była z istotnie niższym stopniem podaży związków arsenu, akrylamidu i trwałych zanieczyszczeń organicznych takich jak polichlorowane bifenyle, dibenzofurany, dibenzo p-dioksyny i wielopierścieniowe węglowodorowy aromatyczne. W porównaniu z ogółem populacji, francuscy wegetarianie w większym stopniu narażeni byli na glin, nikiel i kadm oraz niektóre toksyny wytwarzane przez grzyby pleśniowe (mykotoksyny T2 i HT2 występujące w produktach pszennych i ryżowych). Ciekawe jak wypadliby na tym tle polscy wegetarianie?

Opublikowane na łamach European Journal of Clinical Nutrition badanie obejmujące grupę niemal 50 tysięcy osób, z których jedną trzecią stanowili wegetarianie, wykazało, że ryzyko kamicy żółciowej rośnie wraz z BMI. Po uwzględnieniu tej zmiennej jak i innych czynników sprzyjających kamicy, wykazano, że wegetarianie mają umiarkowanie wyższe ryzyko (przeciętnie o 1,2-raza) jej wystąpienia w porównaniu z osobami, które wegetarianami nie są. Za to zjawisko z pewnością odpowiadać musi jakiś składnik w diecie, który jednak nie został w badaniu zidentyfikowany. Wykluczono natomiast, by wyższe ryzyko kamicy u wegetarianów wynikało z konsumpcji skrobi, która jest uznanym czynnikiem sprzyjającym tej przypadłości.

Zespół czeskich naukowców pod kierownictwem Hany Kahleovej przeprowadził trwające pół roku badanie kliniczne, w którym 74 osoby cierpiące na cukrzycę typu 2 w sposób losowy przydzielono do grupy stosującej konwencjonalną dietę niskokaloryczną wg wytycznych Europejskiego Towarzystwa Badań nad Cukrzycą (European Association for the Study of Diabetes) bądź dietę wegetariańską. Ta druga składała się z warzyw, produktów zbożowych, roślin strączkowych, owoców i orzechów, a produkty zwierzęce ograniczały się do maksymalnie jednej dziennej porcji jogurtu o niskiej zawartości tłuszczu. Pacjentom w obu grupach ograniczono dzienną wartość energetyczną posiłków o 500 kcal. Spadek masy ciała w grupie stosującej dietę wegetariańska był dwukrotnie wyższy (6,2 kg vs 3,2 kg). Wykorzystując obrazowanie techniką rezonansu magnetycznego stwierdzono porównywalny w obu grupach spadek poziomu tłuszczu podskórnego. Jednak tylko wśród pacjentów stosujących dietę wegetariańską odnotowano redukcję tłuszczu podpowięziowego (zlokalizowanego pod cienką powłoką otaczającą grupy mięśni), którego podwyższony poziom ma związek z insulinoopornością. Ponadto, dieta bezmięsna w istotnie większym stopniu zmniejszała poziom tłuszczu wewnątrzmięśniowego, co ma znaczenie dla poprawy siły mięśni, zwłaszcza dla osób starszych.

Piotr Rzymski, Barbara Poniedziałek

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 2

Dodaj komentarz »
  1. A ja pamietam wasz artykul sprzed kilku lat, w którym ostro jechaliscie po wegetarianizmie. Bylo tam cos o wplywie zwierzat na globalne ocieplenie, produkwoanie gazow czy czegos tam i pisaliscie, ze gdyby bylo mniej zwierzat hodowlanych to wcale by to nie pomoglo, a jakims cudem wrecz zaszkodzilo srodowisku. Zmieniliscie nagle zdanie?

  2. Piotrze, witamy serdecznie na redagowanym przez nas blogu! Istnieje on nawet nie od roku i NIGDY na jego łamach nie było tego typu tekstu. Być może mylisz z tekstem dziennikarskim kogoś innego, opublikowanym w Polityce. Z kolei na tym blogu, piszą aktywni badacze z Polski, którzy hobbystycznie, wolnej chwili, w ramach potrzeby popularyzacji nauki, wyrażone opinie opierają o treści merytoryczne, tj. publikacje naukowe w recenzowanych czasopismach, względnie inne teksty źródłowe, a nie w oparciu o ideologię, poglądy polityczne, wyznanie czy intuicję.