Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Przez żołądek do zdrowia – blog dietetyczny - blog dietetyczny Przez żołądek do zdrowia – blog dietetyczny - blog dietetyczny Przez żołądek do zdrowia – blog dietetyczny - blog dietetyczny

22.01.2018
poniedziałek

Wege news #5

22 stycznia 2018, poniedziałek,

Dieta niedźwiedzi, często kojarzących się z bezwzględnymi drapieżnikami, składa się z zaskakująco dużych ilości pokarmu roślinnego, gdy warunki środowiskowe, w których żyją, stają się mniej surowe. Dotyczy to zarówno misiów bieszczadzkich, jak i – co zresztą odnotowano niedawno – polarnych. Zwierzęta te z pewnością ze swojego dietetycznego wyboru są zadowolone, bo kalkuluje się im on na poziomie energetycznym. A czy wegetarianie-ludzie mają powody do radości? Zapraszamy na kolejny przegląd badań!

Kolejne towarzystwo naukowe uznaje zbilansowany wegetarianizm za odpowiednią dietę
Szereg uznanych towarzystw żywieniowych uznaje wegetarianizm za dietę spełniającą wszelkie wymogi organizmu człowieka. Należą do nich między innymi Brytyjskie Stowarzyszenie Dietetyczne (British Dietetics Association), Amerykańska Akademia Pediatrów (American Academy of Pediatrics) czy Amerykańskie Stowarzyszenie Dietetyczne (Academy Of Nutrition and Dietetics).

Wedle tego ostatniego odpowiednio zaplanowane diety wegetariańskie, w tym diety wegańskie, są zdrowe, spełniają zapotrzebowanie żywieniowe i mogą zapewniać korzyści zdrowotne przy zapobieganiu i leczeniu niektórych chorób. Dobrze zaplanowane diety wegetariańskie są odpowiednie dla osób na wszystkich etapach życia, włącznie z okresem ciąży i laktacji, niemowlęctwa, dzieciństwa, dojrzewania oraz dla sportowców.

Do grona instytucji naukowych uznających zbilansowany wegetarianizm za bezpieczną dietę dołącza również Włoskie Towarzystwo Żywienia Człowieka, podkreślając zarazem, że instytucje medyczne powinny brać czynny udział w kształtowaniu prawidłowych zachowań żywieniowych wśród wegetarianów. Warto bowiem podkreślić, że samo stosowanie diety wegetariańskiej nie oznacza automatycznie, że jest ona zbilansowana i zdrowa, podobnie zresztą jak w przypadku diety tradycyjnej.

Weganie i deficyty jodu
Jednym z czynników, który na skutek dysfunkcji tarczycy może prowadzić u dzieci do poważnych zaburzeń rozwoju układu nerwowego, jest niedobór jodu. Jego profilaktyka polega na zapewnieniu odpowiedniej podaży tego pierwiastka w diecie, a dbanie o nią stało się łatwiejsze, gdy w wielu krajach wprowadzono obowiązek jodowania soli. Do głównych źródeł jodu należą ryby i owoce morza, mleko i przetwory mleczne.

O ile u lakto-owo-wegetarian raczej nie stwierdza się deficytu jodu częściej niż w całej populacji, o tyle dieta wegańska jest związana z podwyższonym ryzykiem jego występowania. Opublikowana niedawno na łamach „Journal of Pediatric Endocrinology and Metabolism” praca przytacza przypadek niespełna dwuletniego chłopca, u którego niedoczynność tarczycy powiązano z niezbilansowaną dietą wegańską. Do 16. miesiąca chłopiec karmiony był piersią przez matkę wegankę, u której poziom jodu był w normie. Następnie przeszedł na dietę praktykowaną przez rodziców, która wykluczała ryby, jaja, mleko, nabiał i sól jodowaną. Chociaż po pierwszych trzech miesiącach nie stwierdzono jeszcze istotnych zmian funkcji tarczycy, to powtórzenie badań po kolejnych czterech miesiącach wykazało bardzo znaczący wzrost poziomu wydzielanej przez przysadkę tyreotropiny (TSH) przy jednocześnie skrajnie niskim poziomie produkowanej przez tarczycę tyroksyny (T4).

Surowiczy poziom jodu u dziecka był poniżej wykrywalnego poziomu, potwierdzając, że to wykluczająca jod dieta była przyczyną wystąpienia niedoczynności tarczycy. Biorąc pod uwagę istotną rolę, jaką odgrywają hormony tarczycy w rozwoju mózgu w pierwszych trzech latach życia, podjęto terapię opartą na przyjmowaniu lewotyroksyny oraz suplementacji jodu. Opisany przypadek podkreśla, że rodzice wegańskich dzieci powinni zadbać o odpowiednią podaż jodu w ich diecie i monitorować status tego pierwiastka w organizmie.

Żelazna adaptacja u dzieci wegetariańskich?
Zaobserwowany u dzieci wegetariańskich spadek poziomu hepcydyny przy jednoczesnym wzroście rozpuszczalnej formy receptora transferyny, o którym pisaliśmy w poprzednim przeglądzie Wege-News, może być przejawem adaptacji, a nie subklinicznego deficytu żelaza – postulują autorzy listu do redakcji „Biological Trace Element Research”.

Wybór diety wegetariańskiej może wiązać się z obawą opiekunów przed wystąpieniem deficytów u dzieci. Niedobór żelaza jest problemem o wymiarze epidemiologicznym, a badania wiążą go m.in. z zaburzeniami zdolności poznawczych. Niemniej do dziś nie jest jasne, na ile wystąpienie tych poważnych problemów może wynikać ze współwystępowania innych czynników (np. inne istotne deficyty żywnościowe, endemiczne infekcje, picie alkoholu i przyjmowanie narkotyków w ciąży), rzadko związanych z osobami, które w krajach rozwiniętych stosują dietę wegetariańską.

Warto wspomnieć, że nawet bardzo poważny deficyt żelaza, związany z występowaniem mikrocytozy wywołanej mutacją w genie TMPRSS6, może nie prowadzić do jakichkolwiek zaburzeń rozwoju neurologicznego u dzieci żyjących w dobrych warunkach społeczno-ekonomicznych.

Roślinne sterole przekraczają barierę łożyska
Fitosterole to grupa ponad dwustu roślinnych związków, budową zbliżonych do zwierzęcego cholesterolu, występujących w formie wolnej bądź zestryfikowanej. Do najpowszechniej spożywanych należą beta-sitosterol, kampesterol i stygmasterol, a ich najobfitszym źródłem w diecie są oczywiście oleje roślinne. Wiadomo, że mogą hamować absorpcję cholesterolu w jelitach, a także istotnie obniżać stężenie frakcji LDL we krwi przy podaży na poziomie dwóch g/dzień. Nie będzie zaskoczeniem, że według ostatnich badań najwyższą podażą fitosteroli, szacowaną na ponad 400 mg/dzień, charakteryzują się weganie. Chociaż, jak już wspominaliśmy, wegetarianie charakteryzują się istotnie niższym ryzykiem choroby wieńcowej, nie jest do końca jednoznaczne, jaki wpływ na to mają spożywane w większych ilościach fitosterole.

Wiadomo natomiast, że podwyższony poziom cholesterolu u kobiet ciężarnych niekorzystnie wpływa na gospodarkę lipidową płodu i zwiększa ryzyko choroby sercowo-naczyniowej w przyszłości. Leki obniżające stężenie cholesterolu, takie jak statyny, nie powinny być stosowane w ciąży ze względu na ich potencjalnie teratogenne działanie.

Czy zatem fitosterole mogłyby stanowić dla nich alternatywę? Badania wykonane na myszach obciążonych genetycznie hipercholesterolemią wskazują, że ich zwiększona podaż w trakcie ciąży i laktacji może wywierać pozytywny wpływ na gospodarkę lipidową potomstwa, obniżając poziom cholesterolu frakcji LDL, ale nie frakcji HDL. Z kolei wykonane niedawno badanie obejmujące grupę 34 ciężarnych weganek wykazało, że fitosterole mogą przekraczać barierę łożyska, zwłaszcza w wolnej formie. Ich jakikolwiek wpływ na rozwój płodu i ewentualne ryzyko choroby sercowo-naczyniowej wymaga dalszych badań. Należy podkreślić, że otrzymane wyniki nie powinny być podstawą do rekomendowania stosowania w ciąży suplementów zawierających sterole roślinne.

Wegetarianizm może być zaraźliwy?
Na wybór tego, co jemy, wpływ ma bardzo wiele czynników, począwszy od ceny po odpowiednią reklamę. Kanadyjscy badacze zaobserwowali, że wybór wegetariańskiego lub mięsnego dania obiadowego przez klientów bufetu często pokrywał się z wyborem poczynionym przez zupełnie nieznaną im osobę, która znalazła się przed nimi w kolejce.

Co ciekawe, jedynie 21 proc. uczestników przyznało, że faktycznie znalazło się pod wpływem wyboru osoby poprzedzającej ich w kolejce. Związek wybranego dania z tym wybranym przez osobę poprzedzającą był jednak wyraźny w grupie klientów, którzy zaprzeczali istnieniu takiego wpływu. Badacze zaobserwowali również, że wybór dania wegetariańskiego wydawał się mieć silniejszy wpływ na decyzję kolejnej osoby w kolejce niż wybór dania mięsnego, co jest zgodne z oczekiwaniami – zadeklarowani wegetarianie nie skuszą się raczej na pierś kurczaka pod wpływem innej osoby.

Czy w związku z tym wybory żywieniowe wegetarianów w miejscach publicznych mogą, choćby podświadomie, wpływać na wzrost konsumpcji warzyw przez inne osoby? Z uwagi na niską podaż warzyw i owoców pośród Polaków, o której pisaliśmy ostatnio, taki efekt byłby bardzo pożądany.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 8

Dodaj komentarz »
  1. „Następnie przeszedł na dietę praktykowaną przez rodziców, która wykluczała ryby, jaja, mleko, nabiał i sól jodowaną. ”

    Przeszedł? To już ideologia. Rozumiem dorosłych. którzy przechodzą na vegan, ale zmuszanie do tego dzieci nie mając pewności jak to może odbić się na ich rozwoju to przesada. Jedyny plus, że ta dzielna weganka nie traktowała mleka matki jako nabiału.

  2. Ogólnie wiadomo, że wegetarianie są zdrowsi od mięsożerców, ale oczywiście jest wolny wybór. Też jestem na diecie wegetariańskiej od kilkunastu lat i nie mam żadnego problemu z niedoborem witamin. Może dlatego, że w swojej diecie piję soki owocowo-warzywne wg. porad https://www.terapiasokami.pl/dlaczego-warto-pic-soki. Nie tylko cieszę się dobrym zdrowiem ale też mam dużo energii. Tak więc polecam pić soki warzywne jako uzupełnienie codziennej diety.

  3. @patafilar
    „Ogólnie wiadomo, że wegetarianie są zdrowsi od mięsożerców,”

    To trudno powiedzieć. Wegetarianie są bardziej świadomi jeśli chodzi o zdrowie. Raczej nie palą, nie piją, uprawiają częściej sport (cykliści 🙂 ). Z kolei „mięsożerców” wrzucasz do jednego wora co jest zbyt dużym uproszczeniem chociażby dlatego, że można tego mięsa jeść i mało i dużo, raz w tygodniu i codziennie, czerwone albo białe, podroby albo mięśnie itd..

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Dlatego też staramy się podkreślać, że bycie na diecie wegetariańskiej nie oznacza automatycznie stosowania diety zdrowszej. Niezbilansowany wegetarianizm, np. taki który przepełniony jest bogactwem cukrów prostych, nie będzie przynosił korzyści, a jak wskazują badania – może być równie szkodliwy co niezbilansowana dieta tradycyjna.

    Zgodzę się, że wielu wegetarian przejawia szereg dodatkowych czynności mogących mieć pozytywny wpływ na ich zdrowie, dlatego też prowadzone badania i wykorzystywane analizy muszą uwzględniać dostosowanie obliczeń do takich czynników jak aktywność fizyczna czy nałogi. Jak wskazują duże badania wykonane na populacji Adwentystów Dnia Siódmego, również po uwzględnieniu tych czynników, wegetarianie charakteryzują się niższym ryzykiem wystąpienia niektórych chorób, np. cukrzycy typu-2, co wskazuje raczej na rzeczywiste, pozytywne działanie ich diety.

  6. Jeśli patrzeć na nasz układ pokarmowy jest on bardziej podobny do zwierząt roślinożernych niż typowych drapieżników. U naszych najbliższych „krewnych” , szympansów i goryli pokarm pochodzenia zwierzęcego stanowi niewielki, kilkuprocentowy udział – są to najczęściej owady.
    Jeśli ktoś już nie może się obejść bez mięsa zaleca się niełączenie w jednym posiłku białka i węglowodanów. Spożywanie ich powinno być rozdzielne – minimum 2 godziny.
    Chociaż zasadę tę znałem dużo wcześniej dopiero niedawno dowiedziałem się w czym problem. Otóż „soki trawienne” służące trawieniu węglowodanów mają odczyn alkaliczny a białek – kwaśny..

    Jeżeli spożywamy jednocześnie białko i węglowodany organizm wytwarza oba jednocześnie a chyba każdy pamięta ze szkoły, że zasada + kwas = reakcja zobojętnienia.
    I tak organizm musi owych „soków trawiennych” wytworzyć znacznie wiecej niż byłoby to konieczne gdyby oba rodzaje pożywienia spożywalibyśmy oddzielnie

  7. @kaesjot

    Tzn. „nie” dla kanapek, które białko i węglowodany łączą. Coś w tym jest. Sam polubiłem dopiero ser i to pod każdą postacią dopiero wtedy gdy przekonałem się jak smakuje sam bez chleba i innych dodatków. Myślę, że mój żołądek miał w tym udział. 🙂

  8. Witold, gdyby wegetarianów wrzuciło się do jednego worka a mięsożerców do drugiego worka to idę o zakład, że ci pierwsi wypadliby lepiej.

  9. @Ania_S

    Oczywiście, masz rację. Nie mam zamiaru się zakładać. Wegetarianizm jest szansą na lepsze i długie życie, ale też nie daje stuprocentowej gwarancji. Kiedy myślę o wegetarianach to często przychodzi mi na myśl Linda i Paul McCartney. Wiemy, że Linda będąc wegetarianką zmarła dość młodo na raka, a Paul ( też wegetarianin) jest pod każdym względem we wspaniałej formie (fizycznej, umysłowej i twórczej) mimo już podeszłego wieku.