Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Przez żołądek do zdrowia - blog dietetyczny Przez żołądek do zdrowia - blog dietetyczny Przez żołądek do zdrowia - blog dietetyczny

6.02.2022
niedziela

Chiny będą mieć mięso in vitro!

6 lutego 2022, niedziela,

Chińskie Ministerstwo Rolnictwa i Spraw Wsi opublikowało pięcioletni plan dla rolnictwa. Znalazło się w nim miejsce na mięso produkowane poza ustrojem zwierzęcia. Rządowe dotacje już płyną na jego rozwój i wdrożenie.

O coraz większych krokach w kierunku komercjalizacji mięsa produkowanego pozaustrojowo (in vitro) w Unii Europejskiej przeczytać możecie w poniższym artykule opublikowanym na polityka.pl.

Na świecie jest obecnie przynajmniej 100 firm rozwijających produkcję takiego mięsa. Coraz częściej ich działalnością, zupełnie na poważnie, interesuje się przemysł mięsny. W USA jego rozwój wspiera Cargill, potentat rynku produktów rolnych, a także Tyson Foods, duże przedsiębiorstwo zajmujące się m.in. produkcją drobiu, wołowiny i wieprzowiny. W Europie jest to chociażby szwajcarski Bell Food Group, który tylko w zeszłym roku wsparł kwotą 5 mln euro holenderski Mosa Meat, pioniera technologii mięsa in vitro. Z kolei brazylijski JBS, gigant produkcji drobiu i wieprzowiny, a zarazem największy eksporter wołowiny i jagnięciny, wykupił większość udziałów hiszpańskiej firmy BioTech Foods i przeznaczył 100 mln dol., by stworzyć centrum badawczo-rozwojowe mające wprowadzić mięso in vitro na rynek w Brazylii. Jednocześnie JBS, którego wołowiną nie chcą już handlować liczące się sieci marketów (z powodu napędzania dewastacji Puszczy Amazońskiej), planuje ekspansję produktów rolnictwa komórkowego na rynek europejski na 2024 r.

Pilotażowa fabryka produkcji mięsa in vitro holenderskiej Mosa Meat założonej przez prof. Marka Posta, którego zespół wyprodukował w 2013 r. pierwszego burgera wołowego z tkanki uzyskanej poza ustrojem zwierzęcia

To tylko wybrane przykłady. Wszystkie wskazują, że współczesny przemysł mięsny doskonale zdaje sobie sprawę z potencjału, jaki drzemie w tej zbliżającej się wielkimi krokami technologii. Mięso in vitro to nie tylko ograniczanie cierpienia zwierząt, mniejsze zagrożenie dla zdrowia publicznego, spadek wpływu produkcji na środowisko. To też rozwojowy i atrakcyjny ekonomicznie rynek. Według niektórych prognoz w ciągu dekady ma być wart ok. 600 mln dol. i mieć do 10 proc. udziału w produkcji mięsa. Dodajmy, że mowa przecież o produktach, których na skalę przemysłową jeszcze się nie wytwarza, choć niektóre z nich czekają już w blokach startowych. Jedynie w Singapurze dopuszczono do obrotu wytworzone in vitro produkty drobiowe firmy Eat Just.

Większość startupów nie ma możliwości, by swój produkt skomercjalizować na bardzo dużą skalę i potrzebuje współpracy ze współczesnym przemysłem mięsnym, który ma kapitał, kanały dystrybucji i duże doświadczenie. Analogicznie: nieduża firma BioNTech nigdy nie byłaby w stanie przeprowadzić globalnego badania klinicznego trzeciej fazy swojej kandydatki na szczepionkę mRNA przeciw covid-19, gdyby nie współpraca z koncernem Pfizer.

Unia Europejska, USA, Izrael: wchodzimy w to!

Potencjał mięsa in vitro dostrzegany jest coraz częściej na poziomie działań decydentów. Rok temu Unia Europejska dofinansowała projekt jego rozwoju kwotą 2 mln euro. Z kolei w USA Agencja Żywności i Leków i Departament Rolnictwa ustaliły swoje obowiązki wobec nadzorowania produkcji, przetwarzania i dystrybucji tego typu produktów. Izrael jeszcze za czasów premiera Beniamina Netanjahu zapowiedział, że stanie się ich potęgą. Chwilę po degustacji wołowego steka wyprodukowanego in vitro przez Aleph Farms stwierdził: „Jest pyszny i wolny od poczucia winy. Nie czuję różnicy w smaku. Poleciłem sekretarzowi stanu Tzahi Bravermanowi powołanie organu zajmującego się tą branżą w celu połączenia i nadzorowania wszystkich interesariuszy”.

Fabryka mięsa in vitro izraelskiej Future Meat Technologies uruchomiona w czerwcu 2021 r. w Rechowot

Chiny nie pozostają w tyle

Nie próżnuje również chiński rząd. W opublikowanym właśnie pięcioletnim planie rozwoju rolnictwa znalazł się zapis o wspieraniu różnych innowacji technologicznych, w tym związanych z produkcją mięsa in vitro. Można się więc spodziewać, że w najbliższej przyszłości Chiny będą gotowe inwestować jeszcze więcej w rozwój tego sektora i wprowadzenie jego produktów na rynek.

Zresztą pewne istotne kroki zostały już poczynione. Już pięć lat temu Chiny podpisały wartą 300 mln dol. umowę handlową z Izraelem dotyczącą importowania mięsa in vitro od trzech izraelskich firm: SuperMeat, Future Meat Technologies i Meat the Future. Natomiast w czerwcu 2021 r. ogłoszono trzyletni rządowy program rozwoju wysokowydajnej biologicznej technologii pozaustrojowego wytwarzania mięsa. Chińskie Ministerstwo Nauki i Technologii i Narodowa Fundacja Nauk Przyrodniczych wspierają krytyczne w tym celu zespoły badawcze. Z kolei Centrum Badań Żywności Mięsnej i Pekińska Akademia Nauk o Żywności wspólnie pracują nad opracowaniem i wdrożeniem metody druku 3D do produkcji mięsa pozaustrojowego.

Chińskie startupy nie próżnują

Na rynku chińskim funkcjonują już firmy rozwijające od pewnego czasu wytwarzanie mięsa w warunkach in vitro. Sporo inwestycji dotyczy wieprzowiny. Nic dziwnego, bo Chiny są jej największym producentem i konsumentem na świecie. Chiński Joes Future Food zdołał niedawno zgromadzić niemal 11 mln dol. na stworzenie i uruchomienie produkcji tego mięsa w warunkach pozaustrojowych. Jesienią 2021 r. inna firma, CellX, zaserwowała dania z wieprzowiną otrzymaną dzięki hodowli komórek pozyskanych pierwotnie z mięśnia rodzimej rasy czarnej świni, a następnie ustrukturyzowanych odpowiednio przy pomocy metody biodruku 3D. W odpowiedzi zadowoleni z degustacji inwestorzy wsparli dalszy rozwój technologii ponad 4 mln dol. Ogłoszono również, że koszt produkcji wieprzowiny w CellX zmniejsza się do tego stopnia, że w 2025 r. powinien osiągnąć poziom konkurencyjny w stosunku do konwencjonalnej wieprzowiny.

Główny zespół Joes Future Food, startupa z Nankin chcącego wprowadzić na chiński rynek wieprzowinę in vitro

Ogromny potencjał

Chiński rynek to oczywiście nie tylko wieprzowina, której w 2021 r. otrzymano w kraju aż 53 mln ton. Systematycznie zwiększa się bowiem produkcja wołowiny, która rok temu, osiągając poziom 7 mln ton, zanotowała 4-proc. wzrost. Stabilną pozycję utrzymuje mięso drobiowe. Chiny są również największym na świecie producentem ryb i owoców morza. Co roku zjada się tam wciąż miliony psów i kotów.

Pole do popisu dla tzw. rolnictwa komórkowego jest zatem w Chinach wręcz niebywałe.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 2

Dodaj komentarz »
  1. Pieczeń Rzymska. Strach się bać co to może być. 🙂

  2. „Chiny będą mieć mięso in vitro!”

    Polacy mają mięso in vitro już od dawna. Nazywa się to „Gulasz po Węgiersku”. Jest jak najbardziej in vitro (z metalowym deklem) i też zawiera „mięso wołowe” będące uzyskane przy pomocy tajemniczej technologii, wykorzystującej nieznane bliżej substancje; wśród smakoszy krążą pewne podejrzenia. Jest tez wersja wojskowa Gulaszu, całkowicie in ferro. Tutaj moze chodzić o tzw. mięso armatnie?

    Może by sprzedać Chińczykom licencje za dostawy metali ziem rzadkich do procesorów?
    Będziemy wtedy produkowć gulasze in silico.